kim jesteś
przeciętna mdła postaci
odprysku blasku
dni minionych
bez tłumaczenia
płynności przejścia
zatańcz jutrzejszy dzień
w rytm swoich myśli
wbrew melancholijnym
kroplom na szprychach roweru
oznajmij nadejście
wiosny nastrojów
Zawsze chciałam nauczyć się pleść
z chwili codziennych swoją przyszłość
tak samo jak te koszyki z wiklinowych gałązek
według idealnie chaotycznych schematów
Przekładać z prawej na lewą sukcesy
by z lewej na środek zasupłać je klęską
niezauważenia różowej poświaty
na ostatnich tego dnia mammatusach
I ukryć książkowe wyrzuty sumienia
jak zakończenia najcieńszych wici
pomiędzy scaloną strukturą formy
swojego w oczach innych obrazu.
poniedziałek, 17 listopada 2014
Bo czy materializm może objawiać się w niuansach?
W nieumiejętności nauki bez kolorowych znaczników i zakreślaczy.
W czułości gestu dotyku ekspresu do kawy.
W pedantyczności ułożenia przedmiotów na biurku.
A czy niemożność zaśnięcia na krzywo pościelonym łóżku,
mania wyrównywania podkładek na stole,
potrzeba stałego układu bibelotów na parapecie,
czy to już zakrawa na nerwice natręctw?
Czy może to po prostu nawyki.
Nawykłam do wyniszczającej pedanterii i konkurencji.
Nie umiem nie stanąć do wyścigu, chociażby nieświadomie.
Dążąc do celu, tracę go z oczu.